eGNOSIS

Schizmy i herezje

R. H. Zamojski

Zamieszczone na naszej stronie szkice historyczne o ruchach schizmatyckich i heretyckich pochodzą z książki R.H. Zamojskiego - Schizmy i herezje, wydanej przez Wydawnictwo Przedświt.
Nieznaczne skróty tekstu pochodzą od redakcji.

Bazylidianizm
Marcjonizm
Karpokratyzm
Manicheizm
Donatyzm
Pryscylianizm
Pelagianizm
Monofizytyzm
Kataryzm
Prawosławie

   

 

Manicheizm

 

Była to doktryna o charakterze filozoficzno-teologicznym, która wywarła olbrzymi wpływ na całe chrześcijaństwo, doprowadzając do powstania Kościoła. W ciągu bardzo krótkiego czasu rozpowszechniła się na całym ówczesnym świecie, od Atlantyku po Chiny, od Walii po Indie. Można śmiało stwierdzić, że stanowiła istotny fenomen ówczesnych czasów[1].

Głównym celem tej doktryny było znalezienie odpowiedzi na odwieczny problem dobra i zła oraz ich wzajemnego oddziaływania. Autor tłumaczył, iż odwiecznie istnieją dwa zdecydowanie przeciwstawne bóstwa reprezentujące dobro i zło, światłość i ciemność oraz Boga i Szatana. Od początku świata trwa pomiędzy nimi walka, w której prym wiedzie Bóg zła, pragnący zdobycia królestwa światłości, a tym samym zniesienia Boga dobra. Miejscem walki jest sam proces tworzenia, gdzie rodzi się nieustanny konflikt. Według założeń prezentowanej doktryny, sam człowiek jest boski i świetlisty dzięki duszy, ale przez swoje ciało staje się niedostępny dla światła, a tym samym skłania się ku złu. Autorzy tych poglądów przywoływali historię Adama i Ewy jako walki dobra ze złem. Adam pragnął słuchać Boga, lecz nieczysta kobieta, wcielając w siebie pokusę, doprowadziła go do złego.

Spotykamy tu zmieszanie się różnych doktryn, wierzeń, poglądów filozoficznych, religii Wschodu, w tym przypadku irańskich a nawet hinduskich. Twórcą idei jak i całej koncepcji organizacyjnej ruchu, który w konsekwencji stał się samodzielnym Kościołem, był Mani (Manes).

Mani urodził się w roku 214 w rejonie Bagdadu, w środkowej Mezopotamii należącej wówczas do Persji. Pochodził z bardzo zamożnej rodziny spokrewnionej prawdopodobnie z perskim dworem. Ojciec Maniego należał do jednej z sekt judeochrześcijańskich, prawdopodobnie alkazaitów, gdzie prowadzono ascetyczny tryb życia, przestrzegano celibatu, udzielano chrztu oraz noszono białe szaty. Brak informacji czy sam Mani był członkiem tej sekty, lecz informacje o niej czerpał na pewno z domu rodziców. Tradycja głosi, że w wieku 24 lat otrzymał od Boga objawienie, w wyniku czego rozpoczął głoszenie nowej religii, która miała zastąpić wszystkie dotychczasowe religie świata. Jak na owe czasy był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, o co zadbał jego ojciec. Odbył podróże do wielu krajów, takich jak Indie, Chiny, Tybet. Swobodnie posługiwał się najważniejszymi językami ówczesnego świata. Wśród zwolenników Mani uzyskał sławę uzdrowiciela, któremu przypisywano również urodzenie z dziewicy, a często nazywano nawet zbawicielem, prorokiem, apostołem, panem, przewodnikiem oraz sternikiem. Dla wyznawców manicheizmu najważniejsze było zbawienie duszy — bardzo poważnie traktowano problem grzechu. Grzech był dla nich bowiem głównym czynnikiem uniemożliwiającym zbawienie. Stąd rozgrzeszenie uważali praktycznie za niemożliwe do uzyskania. Jeden z sakramentów dopuszczał wprawdzie pokutę i możliwość odpuszczenia grzechu, ale tylko w obliczu śmierci. Dlatego manichejczycy przywiązywali tak wielką wagę do zachowań etycznych, co stanowić miało zabezpieczenie przed upadkiem moralnym, a tym samym przed wykluczeniem ze społeczności zbawionych.

Świadczyło to, jak trudno jest osiągnąć doskonałość i jak łatwa jest jej utrata. Przestrzeganie zasad miało zdecydowanie wspierać dobro przeciwko złu. Unikanie zła oznaczało odsunięcie od siebie wszystkiego, co materialne i szatańskie, a także wystrzeganie się obrażana czynników światła i boskości istniejących w świecie. Jak pisze D. Roops, prawo moralne ograniczało się w manicheizmie do trzech pieczęci, które każdy człowiek cnotliwy powinien przyłożyć (odnieść) do swojej ręki, warg, i łona:

— Pieczęć na ręce winna powstrzymywać go od zadawania ran życiu — od zabijania i brania udziału w wojnie.

— Pieczęć na ustach winna wymuszać na wiernym mówienie wyłącznie prawdy, ale wzbraniać od spożywania mięsa i pokarmów nieczystych.

— Pieczęć na łonie miała ograniczać czynniki ciała, które tworzą materię i przedłużają istnienie skażonego życia.

Kiedy cały świat będzie posłuszny prawom trzech pieczęci, ludzie staną się znów czyści, a Bóg dobra zatryumfuje i stanie się koniec świata[2].

Warunki głębokiej ascezy, ustanowione przez twórcę religii były niezwykle trudne i wymagały bardzo dużych poświęceń, niejednokrotnie prawie niemożliwych do wypełnienia. Wydaje się, że niewielu było wiernych, którzy byliby w stanie przestrzegać ich w pełni.

Doktryna manichejska wprawdzie nie zakładała, że osiągnąć tak wysokie wymagania mają wszyscy ludzie, przyjmowano raczej, iż mogą to uczynić w zasadzie tylko tak zwani „czyści”, a zatem z góry dopuszczono, że będzie to niewielka grupa wiernych o charakterze elitarnym, stanowiąca praktycznie quasi sektę wewnątrz Kościoła manichejskiego[3].

Zakładano, że dopiero gdy świat stanie się posłuszny prawom trzech pieczęci, wszyscy ludzie będą mogli stać się w pełni czyści. Bóg dobra i światłości zwycięży oraz nastąpi wieczne zbawienie. Koniec świata.

Mani uznał Chrystusa za Boga, wysłannika światłości dla prowadzenia walki ze złem, ale tylko w sensie symbolicznym. Utrzymywał, że Chrystus nie umarł na krzyżu, bowiem zastąpiony został przez inną osobę. Twierdził ponadto, że owa światłość boska wcieliła się po raz pierwszy w człowieka, który był Adamem, po raz drugi w Jezusa Chrystusa, natomiast po raz ostatni ukaże się podczas Sądu Ostatecznego, kiedy to nastąpi koniec świata. Nie podawał jednak, w jakiej postaci objawi się owa światłość w przypadku końca świata. Manichejczycy obawiając się, aby ich nauka w przyszłości nie stała się przedmiotem różnych manipulacji, przyjęli zasadę zachowania absolutnej wierności przyjętym przez siebie prawom, jako jedynej religii, wiary i postępowania. Opracowali bardzo szczegółowy zbiór praw, lecz żaden z nich nie zachował się w całości. Wiemy o nich jedynie z przekazów późniejszych autorów, w szczególności św. Augustyna.

Manichejczycy korzystając z dorobku chrześcijaństwa odrzucali jednak w większości ewangelie a Stary Testament w całości, bowiem to właśnie Jahwe uznawali za Boga ciemności. Z chrześcijaństwa przejęli natomiast wiele elementów o charakterze instytucjonalnym. Wprowadzili instytucję dwunastu apostołów, których następcy, zwani mistrzami, otrzymali zadania kierowania całym Kościołem manichejskim nadzorowanym przez siedemdziesięciu dwu biskupów oraz księży i diakonów. Większość historyków podaje, że religia ta opierała się na trzech sakramentach, z czego dwa: chrzest i eucharystię wzięto z chrześcijaństwa, natomiast trzeci stanowił połączenie pokuty z namaszczeniem. Odpuszczenie grzechów mogło nastąpić jednak dopiero w chwili śmierci. Nie wiadomo także, w jakiej postaci były spełniane dwa główne sakramenty. Na temat obrzędów wiemy, że były bardzo proste — ograniczały się głównie do modlitw i pieśni religijnych[4].

Nabożeństwa odbywały się nie w świątyniach, lecz pod gołym niebem. Dopiero w późniejszych czasach zdarzało się, że nabożeństwa odprawiano w domach modlitwy. Brak także danych, jak wyglądał wystrój świątyń bądź przedmiotów liturgicznych[5]. W pierwszym okresie Kościół manichejski rozwijał się niezwykle dynamicznie — początkowo na Bliskim Wschodzie, następnie w całym imperium. Nowa religia zapewniła sobie powodzenie przede wszystkim dzięki prostocie oraz ascetyzmowi, na co w ówczesnym, pełnym dekadencji świecie istniało duże zapotrzebowanie. Przedstawione założenia w ogólnym zarysie były także zgodne z tezami, które głosił Chrystus, gdzie główny akcent położony był na dobrowolność oraz przekonywanie, a nie na przymus, tak często stosowany przez arcykapłanów innych religii. Trudno odmówić Maniemu racji, że Bóg przedstawiony w Starym Testamencie to niejednokrotnie Bóg gniewny, zawistny, karzący — i to stosujący niezwykle wyrafinowane metody karania.

Mani propagował swoją religię w kierunku wschodu i zachodu. Można stwierdzić, że udało mu się to znakomicie, bowiem dotarł tam, gdzie nie udało się dotrzeć misjonarzom Kościoła rzymskiego. Emisariusze Maniego docierali do Turcji, Indii, Mongolii, a nawet Chin, tworząc tam gminy manichejskie. Turcy panujący czasowo w Mongolii uczynili manicheizm religią państwową. Dopiero w IX wieku, kiedy Mongolia została opanowana przez Kirgizów, wyznawców islamu, manicheizm został wyparty. Pozostawał żywy jeszcze bardzo długo w rejonie Turfanu, gdzie odkryto tłumaczenie pism manichejskich[6].

Nie powiodło się natomiast Maniemu w jego rodzinnym kraju. Dopóki żył król Persji Szapur I, jeden z najpotężniejszych władców nowej dynastii Sasanidów, Mani cieszył się jego poparciem, pomimo sprzeciwu duchowieństwa. Za panowania czwartego króla z dynastii Sasanidów, Bahrama I, w 276 roku Mani został aresztowany i stracony. Niektórzy historycy piszą, że umarł straszną śmiercią, został bowiem ukrzyżowany a następnie obdarty ze skóry, co miało uniemożliwić jego ewentualne zmartwychwstanie, jak zapowiadali jego zwolennicy. Męka Maniego nie tylko nie załamała jego wyznawców — wręcz odwrotnie, pobudziła do większego zaangażowania w działalność.

Na obszar cesarstwa rzymskiego, manicheizm zaczął przenikać jeszcze w połowie III wieku,  osiągając duże sukcesy. Nowymi wyznawcami stawali się nie tylko poganie, ale także ortodoksyjni chrześcijanie, a nawet kapłani i biskupi. D. Roops pisze, że w ostatnim ćwierćwieczu III wieku i na początku IV wieku zagrożenie Kościoła rzymskiego ze strony manicheizmu stało się bardzo poważne. Stwierdza, iż biskupi i prorocy manichejscy przejawiali bardzo dużą aktywność i żarliwość, nie mniejszą od misjonarzy chrześcijańskich, często nawet przedstawiali się jako chrześcijanie nowego typu wnoszący cenne uzupełnienie do dawnego ewangelicznego posłannictwa[7].

W swoich naukach nawiązywali do bezpośredniego posłannictwa Chrystusa, co wzmacniało ich wiarygodność. Pomagał im także fakt, że niektórzy przedstawiciele Kościoła rzymskiego próbowali używać przeciwko manichejczykom cesarskiej władzy administracyjnej, co szczególnie zrażało prostych ludzi. W tym samym czasie emisariusze manicheizmu pojawili się w Palestynie, Egipcie, Afryce Północnej, a nawet w odległej Galii, przypuszczając następnie szturm na stolicę cesarstwa. W Rzymie aktywną działalność rozpoczęli już w 290 roku za pontyfikatu papieża Kajusa, to jest w okresie, kiedy cesarz Dioklecjan tolerował jeszcze chrześcijaństwo i wszystkie odłamy mu podobne. Kiedy Dioklecjan — począwszy od 297 — rozpoczął jedno z najsroższych prześladowań, Kościół manichejski potraktował na równi z rzymskim.

Za jednego z bardzo światłych i aktywnych przedstawicieli manicheizmu uważany był Faustus z Milewe działający na terenie Afryki Północnej. Biskup Faustus był nie tylko aktywnym propagatorem  idei, napisał także szereg pism o charakterze teologicznym. Swoje tezy wywodził z inspiracji Nowego Testamentu, z którego przyjmował wybiórczo fragmenty z poszczególnych ewangelii oraz z listów świętego Pawła.

Doktryna manichejska musiała wzbudzać wśród ówczesnego społeczeństwa duże zainteresowanie, a nawet cieszyć się prestiżem. Nie tylko zainteresowała świętego Augustyna, ale przez okres co najmniej dziesięciu lat był on sympatykiem tego Kościoła. Należy zaznaczyć, że święty Augustyn jak na ówczesne warunki był człowiekiem wszechstronnie wykształconym, jednym z największych myślicieli epoki. W wieku dwudziestu lat wykładał gramatykę w Tagaście oraz retorykę w Rzymie i Mediolanie. Zapoznał się gruntownie z dziełem Cycerona Hortencjusz, które zrodziło w nim potrzebę dalszych poszukiwań duchowych. Duże wrażenie zrobił na nim manichejski racjonalizm kładący znaczy nacisk na chrześcijaństwo duchowe, odrzucający Stary Testament jako źródło wszelkiego zła. Po kilku latach rozważań, a w szczególności rozmów z biskupem Faustusem, święty Augustyn popadł w sceptycyzm i ostatecznie odszedł od manicheizmu, stając się gorącym zwolennikiem Kościoła rzymskiego. W późniejszym okresie występował przeciwko manicheizmowi.

Po zalegalizowaniu chrześcijaństwa przez cesarza Konstantyna, nacisk na Kościół manichejski zwiększył się jeszcze bardziej, zaczął bowiem następować z wielu stron. Poza Kościołem ortodoksyjnym, do ataku przystąpiła zarówno administracja państwowa jak i filozofowie pogańscy, tacy jak Plotyn i Porfiriusz. W tym czasie ze strony Kościoła rzymskiego główną walkę z manicheizmem podjęli święty Efrem Syryjski, Cyryl Jerozolimski oraz Epifaniusz z Cypru. Jeszcze w V wieku papież Leon I Wielki nawoływał do walki z pozostałościami Kościoła manichejskiego. W wyniku tak skoncentrowanych działań w samym centrum imperium, aktywność Kościoła manichejskiego została znacznie ograniczona, lecz na peryferiach, w szczególności w Bizancjum, cieszył się on jeszcze dużym powodzeniem.

Druga fala manicheizmu przypada na okres V–VII wieku. W latach 440–450 Kościół rzymski podjął znów walkę z manicheizmem. W VII wieku manichejczycy prowadzili jeszcze aktywną działalność w Armenii pod nazwą paulicjan, a we Francji pod nazwą bogomiłów[8]. Działali również w innych krajach Wschodu, gdzie cesarze bizantyjscy prowadzili z nimi bezskuteczną walkę. Wielu historyków utrzymuje, że w IX i X wieku występowali pod nazwą katarów, głównie na terenie południowej Francji oraz północnej Hiszpanii. Brak na to bezpośrednich dowodów, lecz katarzy także eksponowali bardzo silnie czynnik ascezy.

Pomimo tak ostrych represji ze strony Rzymu oraz Kościoła rzymskiego, doktryna ta przetrwała w umysłach wielu ludzi, a nawet obecnie znajduje wielu zwolenników, szczególnie pośród ludzi szukających rozwiązania współczesnych problemów poprzez ascezę.

[Patrz: strona Zabytki manichejskie w Ilumniatorni Gnosis oraz
Jerzy Prokopiuk - Gnoza i gnostycyzm - cz.I i cz.II , Manicheizm - religia światłości, oraz Gnoza, gnostycyzm i manicheizm
a także: Mariusz Dobkowski - Manicheizm]

 

 

Donatyzm

 

Ruch, sekta powstała na terenie Afryki północnej, która postawiła sobie za cel utworzenie osobnego Kościoła, oderwanie się od Kościoła rzymskiego. Podłoże tej schizmy miało charakter dyscyplinarno-porządkowy. Pojawienie się donatyzmu jako poglądu powstało na gruncie kwestii, jakie stanowisko winni zajmować Ojcowie Kościoła wobec współbraci, w zależności od ich zachowania się wobec prześladowców — administracji rzymskiej. W praktyce dotyczyło to tych członków wspólnoty chrześcijańskiej, którzy w czasie najcięższych prześladowań zbiegli, zostawiając współbraci, bądź załamali się i wyrzekli Chrystusa, a nawet wydawali Rzymianom księgi i inne dokumenty, stając się często zwykłymi denuncjatorami. Spór dotyczył zatem rozwiązania problemu, czy w czasie wielkich prześladowań, można się godzić na pozorną, czy nawet pełną współpracę z władzą rzymską za cenę zachowania Kościoła, czy też należy wykazać nieprzejednane stanowisko, dopuszczając nawet przejściową likwidację Kościoła. Wprawdzie spór kulminował na początku IV wieku, jednak rozpoczął się co najmniej 150 lat wcześniej i z różnym nasileniem powracał. Do konfliktów takich dochodziło już za pontyfikatu papieży: Fabiana (236–250), Marcelina (296–304) oraz Euzebiusza (308/9–310) – najostrzej wystąpiły w połowie III wieku, na tle czego zrodził się nowacjanizm, zajmujący zdecydowanie krytyczne stanowisko wobec chrześcijan ulegających władzom państwowym.

Święty Polikarp z Aleksandrii wydał zarządzenie o wybaczaniu osobom słabym, które załamały się w czasie prześladowań. Spowodowało to liczne protesty, głównie ze strony biskupa górnego Egiptu, Melecjusza. Spór został załagodzony, lecz nie zamknięty. Z największą ostrością wystąpił w Afryce północno-zachodniej, w okresie najsroższych prześladowań chrześcijan za cesarza Dioklecjana w latach 294–305. W wielu gminach chrześcijańskich, a zwłaszcza w Numidii, wystąpiło całkowite załamanie — odnotowano liczne przypadki wydania władzom naczyń i ksiąg liturgicznych, a nawet wyrzekania się wiary. Kiedy niebezpieczeństwo minęło, wyłoniła się grupa kapłanów, która bardzo ostro zaatakowała wiernych, a w szczególności osoby duchowne, oskarżając ich o kolaborację. Do nich też zaliczono ówczesnego biskupa Kartaginy Menzuriusza, uznając go za zdrajcę. Grupę oponentów poparł nawet biskup Numidii, człowiek najbliżej z Menzuriuszem związany.

Pomimo tłumaczeń Menzuriusza, że sytuacja w Afryce była dla Kościoła szczególnie trudna oraz, że Kościół zawsze ganił przesądnych i niewyrozumiałych, atak ze strony „nieprzejednanych” był coraz większy. Ukoronowaniem podjętej przez nich akcji było opisanie oraz rozkolportowanie manifestu wymierzonego we wszystkich tych, którzy zajmowali stanowisko ugodowe. Ostatnie zdanie manifestu brzmiało: „Ktokolwiek będzie obcować ze zdrajcami, nie będzie miał żadnego udziału w Królestwie Niebieskim”. Menzuriusz próbował szukać jeszcze poparcia u biskupa Rzymu, lecz zmarł w trakcie podróży do Rzymu w 311 roku. Po śmierci Menzuriusza trzech biskupów afrykańskich przy poparciu miejscowych wiernych wybrało na jego miejsce archidiakona Cecyliana.

Dodać należy, że „nieprzejednani”, niezależnie od przyjęcia tak skrajnego stanowiska w stosunku do „uległych”, prezentowali także poglądy o charakterze separatystycznym, zarówno względem biskupa Rzymu jak i cesarza. Realizowana przez nich polityka miała zatem doprowadzić do ugruntowania ich poglądów wśród szerokich mas wiernych, ale również spełnić ambicje utworzenia odrębnego Kościoła. „Nieprzejednanych” wspierała pewna bardzo zamożna fanatyczka imieniem Lucylla, z pochodzenia Hiszpanka, zamieszkała w Cercie i ciesząca się bardzo dużą popularnością. Grupa „nieprzejednanych” kapłanów, czując się coraz pewniej, zakwestionowała ważność wyboru biskupa Cecyliana, zwołując do Certy Synod biskupów Afryki Zachodniej dla zbadania sprawy.

Nacisk „nieprzejednanych” był tak duży i przekonujący, że na przewodniczenie Synodowi pozwolił im prymas Numidii Sekundiusz. Po burzliwych dyskusjach Synod pozbawił godności Cecyliana i wymusił powołanie jako jego następcę Majoryna, silnie popieranego przez ową Lucyllę. Majoryn zmarł wkrótce, na jego miejsce wybrano Donata. Jak na owe czasy był to wybitny intelektualista, człowiek wyjątkowo uzdolniony, zarówno w formułowaniu celów jak i wprowadzaniu ich w życie. Można śmiało powiedzieć, że Donat był równocześnie prorokiem, kaznodzieją, wojownikiem, ale także wodzem. Spełniał zatem wszystkie warunki, aby objąć przewodnictwo i pokierować własnym Kościołem w Afryce, do czego zmierzał. Donat był nie tylko świetnym mówcą ale i pisarzem. Wykorzystał różnice poglądów, w sporze o pobłażanie bądź karanie tzw. „upadłych”. Dowodził, że Kościół jest wyłącznie społecznością sprawiedliwych i wytrwałych, odrzucając tym samym naukę o przebaczeniu. Takie założenie powodowało, że wszyscy grzeszni (zdrajcy) powinni być na nowo ochrzczeni przez właściwego („nieprzejednanego”) biskupa, a chrzest udzielony przez kapłana uważanego za grzesznego winien być uznany za nieważny.

Konsekwencje tego rozumowania prowadziły bezpośrednio do rozbicia Kościoła w Afryce — schizmy i stworzenia nowej herezji. W roku 313, kiedy chrześcijaństwo funkcjonowało już legalnie, cesarz Konstantyn postanowił podjąć działania w celu rozwiązania konfliktu. Kierując się opinią biskupa Rzymu Milicjadesa, opowiadającego się za Cecylianem, polecił prokuratorowi w Afryce poprzeć jego osobę. Donatyści tymczasem nie próżnowali. Ich delegacja udała się do cesarza, by  powtórnie, wnikliwie zbadał sprawę oraz ostatecznie rozsądził spór zasięgając opinii wielu biskupów, głównie z Galii. Cesarz chcąc uniknąć rozstrzygania sporu metodą siłową, poprosił biskupa Rzymu o załatwienie sprawy zgodnie z prawem.

W październiku owego roku rozpoczął się w Rzymie synod pod przewodnictwem biskupa Rzymu Milicjadesa. W obradach wzięło udział piętnastu biskupów z Italii, trzech biskupów z Galii oraz dwudziestu biskupów z Afryki, z tego dziesięciu zwolenników Donata i dziesięciu Cecyliana. Synod nie poparł zarzutów Donata, opowiadając się po stronie Cecyliana.

Decyzja Synodu Rzymskiego nie zakończyła sporu, a nie usatysfakcjonowany Donat wraz z grupą swoich zwolenników zwrócił się do kolejnego Synodu, który odbył się w roku 314 w Arles. I tu zapadł wyrok, który nie spełnił oczekiwań donatystów — nie poparto Donata i głoszonych przez niego nauk, w szczególności o konieczności powtórnego chrztu. Stronnictwo Donata i tym razem nie podporządkowało się decyzji Synodu, zwiększyło swą aktywność, w czym wyróżniała się w dalszym ciągu Lucylla. W tej sytuacji zwolennicy Cecyliana wespół z biskupem Rzymu Milcjadesem zwrócili się do cesarza Konstantyna o pomoc, co praktycznie znaczyło wprowadzenie siłą na urząd Cecyliana z równoczesnym odrzuceniem Donata. Fakt ten wymaga szczególnego odnotowania, bowiem po raz pierwszy w swojej historii Kościół zwracał się do władzy świeckiej z prośbą o pomoc w rozwiązaniu swego wewnętrznego problemu.

Skutki takiego postępowania w konsekwencji okazały się bardzo niebezpieczne dla w przyszłości Kościoła, z czego jeszcze nie zdawano sobie sprawy. Cesarz nie podjął jednak propozycji rozwiązania siłowego, lecz próbował wciąż drogi porozumienia. Uczynił to poprzez rozmowę z obydwu zwaśnionymi biskupami w swej kwaterze w Brescii, wysyłając równocześnie do Afryki zaufanych biskupów dla zapoznania się z sytuacją na miejscu oraz doprowadzenia zwaśnionych stron do porozumienia. Mimo tak wielu wysiłków, nie udało się doprowadzić do porozumienia.

W kwietniu 316 roku cesarz polecił swemu prokonsulowi w Afryce siłą wprowadzić Cecyliana na urząd biskupa. Donatyści i tym razem nie zrezygnowali z walki, głosząc, że cesarz podjął taką decyzję wyłącznie dlatego, iż został wprowadzony w błąd, a zatem jest ona nieważna. Wystąpienie takie było oczywiście ryzykowne, gdyż mogło być zrozumiane jako sprzeciw wobec woli cesarza. Autorzy protestu wiedzieli jednak, że sytuacja w Afryce sprzyja im. W okresie tym bowiem Afryka Północna była miejscem szczególnie niebezpiecznym i pełnym niepokoju. Wszelkiego rodzaju buntownicy, którzy zbiegli z całego cesarstwa, w tym i niewolnicy, siali ferment przeciwko władzy, a nawet prowadzili regularne walki z lokalną administracją.

Zaniepokojony takim obrotem sprawy cesarz postanowił podjąć zdecydowane działania. Przywódców schizmy łącznie z Donatem wygnano, a zajęte przez nich Kościoły przekazano zwolennikom Cecyliana. Wojsko postępowało bardzo brutalnie, dopuszczając się nawet zabicia jednego z biskupów wraz z jego wiernymi, co zwolennicy Donata wykorzystali, obwołując ich męczennikami. Przedsięwzięcia te w znacznym stopniu przypominały wcześniejsze walki cesarstwa z chrześcijaństwem, co praktycznie obróciło się tak przeciw cesarzowi jak i Kościołowi rzymskiemu. Podjęte działania były sprzeczne z nowo ustanowionym prawem o wolności sumienia i wyznania. Potwierdzało to raz jeszcze zasadę, że nie można przy pomocy siły złamać ducha, niezależnie jakiej broni się idei, a w szczególności ducha religii. Tak więc działania militarne (po raz pierwszy użyto miecza w imię Chrystusa przeciwko wiernym, którzy także czcili Chrystusa, wykazując pewne odrębności) zamiast osłabić Donata i jego Kościół, przyczyniły się do ich znacznego wzmocnienia. Autorytet cesarza został obciążony, przede wszystkim jednak ucierpiał ówczesny Kościół rzymski. Odbiło się to piętnem na całym Kościele powszechnym, dając o sobie znać jeszcze przez wiele lat jako o postępowaniu sprzecznym z nauką Chrystusa.

Cesarz bardzo szybko zrozumiał błąd angażowania władzy świeckiej w wewnętrzne sprawy Kościoła. Postanowił powrócić do zaprowadzania pokoju w Afryce metodami politycznymi. Działania jego poszły w dwóch kierunkach. Do zwolenników Cecyliana zwrócił się z prośbą, aby nie odpowiadali siłą na wystąpienia donatystów i nie brali odwetu, gdyż rozsądzenie sporu i ukaranie winnych, zgodnie z nauką Chrystusa, należy wyłącznie do Boga. Zwolennikom Donata nakazywał natomiast wstrzemięźliwość i rozwagę, podejmując równocześnie decyzję o rozwiązaniu problemu na drodze prawnej. Wydał Edykt Tolerancyjny, na mocy którego wszyscy wygnańcy mogli powrócić do swoich domów i świątyń oraz oficjalnie wyznawać swoją wiarę. Było to zresztą zgodne z prawem przez niego ustanowionym, wyrażającym wolność oraz równość dla wszystkich religii.

W ten sposób donatyzm został w sposób formalny zalegalizowany. Świadczy to raz jeszcze o wielkim pragmatyzmie cesarza, dla którego największym dobrem było zawsze cesarstwo, dlatego nie wahał się przed wykorzystaniem poszczególne Kościołów instrumentalnie.

Ruch donatystów był już wtedy bardzo dobrze zorganizowany, posiadał własny, sprawnie zarządzany Kościół z własnymi biskupami i gminami. Możliwość działalności w warunkach legalnych jeszcze bardziej go wzmocniła, co spowodowało, że skupił się wokół niego szereg dostojników Kościoła rzymskiego. Wielu z nich żywiło przekonanie, że Kościół Donata jest bardziej czysty od Kościoła rzymskiego, któremu często zarzucano nepotyzm, przekupstwo oraz rozwiązłość i od czego rzeczywiście nie był wolny.

W roku 337 umiera cesarz Konstantyn, nie doczekawszy pełnej jedności chrześcijaństwa, o jaką zabiegał. Jego następca, Konstantyn II, nie angażował się już tak w sprawy Kościoła, zresztą jego okres panowania był bardzo krótki, bowiem wynosił zaledwie 4 lata.

 

Do poważnych sporów doszło dopiero za panowania następnego cesarza — Konstansa. Nowy cesarz pragnął za wszelką cenę doprowadzić do zakończenia nie tylko sporu, ale także zlikwidowania schizmy, stąd w roku 347 wysłał do Afryki dwóch trybunów: Makarego i Paulina, aby nakłonili zwaśnione strony do pojednania. Donat sprzeciwił się jednak inicjatywie cesarza, uznając ją za interwencję w sprawy religijne, w rezultacie Makary zarządził prześladowanie donatystów, a ich przywódców, w tym Donata, skazał na wygnanie.

Donatyści i tym razem nie dali za wygraną. W konfrontacji z władzą centralną ponieśli jednak druzgocącą klęskę, a jeden z ich biskupów został zabity. Tak ostre represje znacznie osłabiły ich Kościół jednak go nie zlikwidowały. Stan taki trwał jeszcze dość długo, bowiem aż do roku 361, kiedy to władze przejął cesarz Julian zwany Apostatą. Nowy cesarz zapragnął odrodzić pogaństwo, bowiem był przekonany, że główną przyczyną osłabienia cesarstwa było ortodoksyjne chrześcijaństwo, stąd decyzja o jego likwidacji, bądź znacznym ograniczeniu. Dla osiągnięcia tego celu cesarz postanowił wykorzystać także donatystów. Pozwolił na powrót wszystkim wygnańcom i udzielił im pomocy. Donatyści, zachęceni przez cesarza, rozpoczęli atak na Kościół rzymski. Doszło nawet do tego, że grupy donatystyczne wspólnie z różnymi bandami grabiły kościoły. Stan ten nie trwał jednak długo, gdyż cesarz panował jeszcze zaledwie dwa lata. W roku 363 poległ nad rzeką Tygrysem w walce z Persami. Klęska wojsk cesarskich spowodowała poważny zamęt w kraju, tak że sprawy religii na pewien czas zeszły na drugi plan.

Po uzyskaniu względnej stabilizacji, następcy Juliana powrócili do polityki popierania Kościoła rzymskiego, a panujący w latach 378–395 cesarz Teodozjusz, dekretem z roku 380 ustanowił chrześcijaństwo religią państwową.

Decyzja ta osłabiła pozycję donatystów, jednak nie zrezygnowali z walki. W nowych warunkach  nie tylko zaczęli popierać różne ruchy separatystyczne wzniecane przeciwko władzom rzymskim (np. ruch Kabylaw), ale przypuścili ostry szturm propagandowy w samym Rzymie, kolportując pamflety przeciw papieżowi i cesarzowi. Pomimo tak znacznej aktywności ludzi związanych z Donatem, ogólna aktywność ruchu zaczęła słabnąć.

Śmierć Donata całkowicie pozbawiła ich Kościół siły napędowej. Jego następca Permenion nie był tak charyzmatyczną osobowością i nie potrafił utrzymać tego znaczenia Kościoła. Pod koniec IV wieku doszło jeszcze do jednej wielkiej konfrontacji pomiędzy donatystami a rzymskim Kościołem, z której Kościół rzymski wyszedł zwycięsko.

Na firmamencie afrykańskim pojawili się dwaj myśliciele chrześcijaństwa w osobach św. Aureliusza z Kartaginy oraz św. Augustyna z Hippony, którzy przejęli na siebie walkę z donatystami na gruncie filozoficzno-teologicznym, korzystając też z militarnego wsparcia cesarza. Tak skoncentrowane natarcie Kościoła rzymskiego zadało poważny cios donatystom. W czasie Synodu w Kartaginie w 404 roku wprawdzie znów toczono dyskusje na temat donatyzmu, jednak poparcie dla tego ruchu ciągle malało. Rok później cesarz Honoriusz, następca Teodozjusza, popierający zdecydowanie Kościół rzymski, wydał edykt skierowany nakazujący całkowitą likwidację Kościoła donatystycznego przez połączenie z Kościołem rzymskim.

W roku 411 w Kartaginie ponownie doszło do rozmów pomiędzy donatystami i przedstawicielami Kościoła rzymskiego. Spór nie został jednak zażegnany do końca. Sukces odniósł święty Augustyn jako mistrz w walce na argumenty, gdy donatyści nie dysponowali już takimi osobistościami jak Donat czy nawet Permenion. Ich nowy przywódca Petilian z Konstanty nie posiadał odpowiedniej wiedzy ani popularności, aby móc przeciwstawić się Augustynowi. Widząc niepowodzenie donatystów, cesarz Honoriusz w roku 412 wydał kolejny edykt potępiający donatystów i całkowicie zakazujący im działalności, poparty także działaniami militarnymi. Armia cesarska w krótkim czasie zdławiła Kościół donatystyczny jako instytucję. Zwolennicy donatyzmu, którym udało się przeżyć, organizowali już tylko bandy stawiające raczej na wyzwolenie narodowe i społeczne miejscowej ludności, niż religijne.

Kościołowi donatystów, pomimo tak wielkiej aktywności, nie udało się wyjść poza granice północnej Afryki. Zwycięstwo Kościoła rzymskiego w tym rejonie miało charakter pyrrusowy, gdyż wieloletnia walka tak poważnie osłabiła całe chrześcijaństwo w Afryce, iż w niedługim czasie uległo ono w konfrontacji z islamem.


 


[1] Obecnie nie ma już wątpliwości, że manicheizm był religią światową.

[2] D. Roops: Kościół pierwszych wieków, s. 485.

[3] Trudno mówić o quasi-sekcie. Religie astrobiologiczne, jak np. egipska, mezopotamskie, hinduizm, religia Majów i  Azteków, czy uniwersalistyczne – buddyzm i chrześcijaństwo – posiadają po prostu elity kapłańskie czy duchowe. [przyp. red.]

[4] Być może te zapożyczenia liturgiczne miały miejsce w rejonach, gdzie manicheizm rozwijał się obok chrześcijaństwa. „Religia światłości” była znana ze swoich zdolności akomodacyjnych do różnych kultur i środowisk religijnych. Znawca gnozy i manicheizmu K. Rudolph podaje, że kult manichejski składał się z modlitw, śpiewów, recytacji hymnów oraz z postów. Ważne ceremonie to: codzienny uroczysty posiłek wybranych (tzw. stół), nakładanie rąk przy wyświęcaniu wybranych, święto bema obchodzone w rocznicę śmierci Maniego (luty/marzec) oraz ceremonia żałobna pomagająca odejść duszy do Królestwa Światłości. [przyp. red.]

[5] W iluminowanych rękopisach z Turfan miniatury ukazują wybranych manichejskich podczas modlitwy, pisania (lub przepisywania świętych ksiąg), a także w trakcie święta bema. [przyp. red.]

[6] Chodzi o Ujgurów i rękopisy w języku ujgurskim. [przyp. red.]

[7] Tamże, s. 487.

[8] Według współczesnych ustaleń brak wiarygodnych dowodów na bezpośrednie powiązania manichejczyków z paulicjanami, czy działającymi na Bałkanach bogomiłami. [przyp. red.]

 dalsza czesc Schizm i herezji

 

                                                                                                                [Do umieszczenia na stronie Gnosis przygotował Lech Robakiewicz.
Przypisami od redakcji wzbogacił Mariusz Dobkowski]

powrot do poprzedniej czesci Schizm i herezji     powrót do strony eAurea catena gnosis